Miesięczne archiwum: Lipiec 2013

Polski szpital- jak wyjść z tego cało.

    Każdy pewnie był w szpitalu lub ma kogoś kto był lub zna kogoś kto zna kogoś… Do szpitala trafiamy na dwa sposoby albo sami sobie robimy krzywdę albo metodą „shit happend”. Pierwszą metodę niezwykle detalicznie opisują w popularnej, książce pt. Nagrody Darwina. Jej wznowienia są wydawane co roku co świadczy tylko o tym jak wielu debili jest na świecie i jak popularna to pozycja. Zwłaszcza wśród ludzi z chorym poczuciem humoru, czyli takim jak moje. Jeśli ktoś jednak nie lubi czytać polecam YouTube i tam można sobie przebierać w filmikach. Moi ulubieni to Azjaci, czarni i Rosjanie. Nasi rodacy też się doskonale spisują jak i amerykanie, ale jakby brak im polotu. Mimo wszystko najbardziej lubię ruskich- chyba taka słowiańska solidarność. Na ludziach, którzy sami się wpakowali do szpitala nie będę się skupiał. Debil to już i tak sprawa stracona. Natomiast ci, którzy znaleźli się w szpitalu metodą nr 2 powinni pamiętać o paru rzeczach dotyczących polskiej służby zdrowia.
1.
 Łapówka to już absolutna konieczność. Prezentów lekarzom się nie daje- rozpieszczone dziecko chce tylko więcej i za mniej i nie szanuje cie. Ta sama zasada tyczy się lekarzy. Swoją drogą nie po to mają prywatne praktyki, żeby brać po dwa razy za to samo, bo na wizycie tam, płacisz i potem i tak dowiadujesz się, że potrzebne jest łóżko w państwówce.
2.
 Żyj dobrze z personelem białym czyli pielęgniarkami, położnymi i dietetyczkami. Na nich się oszczędza najwięcej w polskiej służbie zdrowia i jest często  przez to sfrustrowany. Cięcia etatów nie dość, że nie uzdrowią służby zdrowia to jeszcze powodują pogorszenie warunków pracy i bezpieczeństwa pacjentów. Nie raz byłem świadkiem jak z racji braku rąk do pracy na nocnych dyżurach pielęgniarka opuszczała swoich pacjentów na oddziale i biegła pomagać przy ciężkim przypadku koleżance na oddziale obok, bo tamta nawet razem z lekarzem nie wyrabiała. W sytuacji gdy i tobie się coś stanie to decyzje bywają dramatyczne kogo ratować pierwszego… Powtarzam żyj dobrze z personelem białym.
3.
 Szanuj salowe i panią od nalewania zupy. Bo będziesz leżał pół dnia obszczany lub obesrany. Jak już mówiłem „shit happends”. Pani od zupy czasem wychodzi i może ci wysłać coś lub kupić.
4.
 Stróż i ochrona też ludzie. Jak możesz chodzić i np. leżysz tylko po to żeby chory polski system zwrócił szpitalowi za ciebie kasę (min trzeba leżeć 3 dni żebyś się zwrócił, więc ludzie leżą po tydzień- za długo to też straty) to dogadaj się i z nimi, a wtedy możesz sobie iść nawet na miasto albo do okolicznego baru czy jadłodajni nakarmią cię lepiej niż ci w szpitalu co gotują rzekomą dietę z produktów trzeciego sortu.
5.
 Najlepiej jest jeść swoje jedzenie. Nikt nie mówi o kebabach i innych fastfoodach lub jedzeniu czego ci lekarz kategorycznie zabronił, ale rosół od rodziny czy pierogi z baru mlecznego a nawet „wietnamczyk” jest zdrowszy niż to co podaje lokalny szef kuchni. W końcu to żadna tajemnica, że u nas w więzieniu się je drożej i lepiej niż na NFZ.
6.
 Warto, żeby ktoś z rodziny był na miejscu i wypytywał o ciebie lekarzy. Często mówią więcej rodzinie niż samemu pacjentowi zwłaszcza kiedy jest młody.  Często też sposób przekazu przypomina raczej śmiech hieny niż profesjonalny głos opanowanego i kompetentnego człowieka i osoba chora nie radzi sobie z przyjęciem zwłaszcza tak podanych informacji na przysłowiową „klatę”. 
7.
 Przyjaciele. Warto ich mieć jeśli nie szybko ich znaleźć zwłaszcza kiedy z jakiś powodów nie ma się pod ręką bliskich. Przyjaciel zawsze dożywi lub kupi co i coś załatwi z normalnego świata. W końcu jest twoim przyjacielem.
8.
 Swoje leki i ktoś kto załatwi i wykupi recepty. To proste i oczywiste, że w wyniku debilnych ustaw i braku środków oddziały szpitalne dysponują tylko częścią leków, tylko zamiennikami (dopiero gdy ich nie ma na rynku kupuje się oryginał). Braki są leków, opatrunkowych i podstawowych środków czystości np. papieru toaletowego czy mydła. Nie ma np. prostych leków na przeziębienie a czasem nawet wapna na osteoporozę. Stąd czeka się aż samo przejdzie lub się rozwinie i w tedy antybiotyk w kroplówce. Wtedy trzeba mieć swoje leki lub kogoś kto pójdzie do lekarza rodzinnego i załatwi od niego receptę na to co trzeba a czego nie ma w szpitalu. Bo będąc w szpitalu nie możesz mieć wypisanej recepty na siebie bo jesteś w szpitalu.
9.
 Zaglądaj do kieliszka z lekami. Licz sprawdzaj i pytaj jeśli tylko masz jakieś wątpliwości co do leków ich dawki ilości i wielkości. Przyglądaj się każdym zmianom bo lekarz cię o nich nie poinformuje zaś pielęgniarki często czy to z przepracowania czy z innych powodów mylą się. Pal licho jak się pomylą przy wapnie czy witaminach gorzej jak pomylą się przy lekach na serce, ciśnienie, padaczkę czy coś jeszcze poważniejszego. Wtedy może być nie wesoło. Leki podawane pacjentom są często mylone- sprawdzaj je!
10. 
  Ludzie na sali powinni o ile to możliwe czuć się z tobą dobrze. Wszyscy chorujecie a Polska taki kraj gdzie jak jest pięcioosobowa sala to nie należy marudzić zawsze mógł być korytarz. Często ludzie krzyczą z bólu wymiotują, dostają drgawek innych akcji, które i tak już zakłócają spokój współtowarzyszom. Więc kiedy da się chorować na wesoło i po cichu to róbmy to jak najdłużej bez głupich sporów o TV czy politykę. W telewizji czy radio nie ma jakoś nic cennego żeby się o to napierdalać a i takie akcje widywałem. Zaś politycy mają nas niezależnie od opcji w dupie i marzą skrycie żebyśmy umarli i nie obciążali im budżetu. Po co dawać takim kreaturom satysfakcję!? Jeżeli się jednak nie da żyć pokojowo należy umiejętnie resztę wymusztrować lub sterroryzować i mieć spokój lub druga opcja załatwić sobie odtwarzacz mp3 i słuchawki.
13.
  Rozrywka. Tu kto co lubi komputer z netem jak dla mnie jest najlepszy ale warto mieć też muzykę, książkę, karty, krzyżówki coś do pisania itd… o ile choroba pozwala na proste czynności na pewno się nam to przyda.
12.
 Pytaj o sterylność sprzętu domagaj się rękawiczek, a korek do wenflonu z ziemi jest zawsze do wyrzucenia! 
Wiem, że dla niektórych moje rady będą niczym innym niż instrumentalnym traktowaniem ludzi wokół, ale to co piszę powyżej, piszę w oparciu o 20 lat leczenia. Chcąc jakoś funkcjonować trzeba być czasem troszkę egoistą. To zaś bycie egoistom nie wyklucza bycia miłym w szczery sposób i pomocy innym, bo w końcu o to też chodzi, że dziś my jutro nam się pomaga. To takie główne moje rady, stosując się do nich masz odrobinę większe szanse wyjść cało z turnusu na koszt NFZ. Powodzenia! :)

Nowe barwy 1000możliwości

Dzięki pomocy Michała Skoczego Skocznia wspaniałego i utalentowanego grafika, a moje dobrego kumpla. Po mękach i bojach mam nową ładną szatę graficzną i udane logo. Michał jest na prawdę zdolny i do tego wyćwiczony w grafice. NIE mówię tego dla tego, że jest moim kolegą, ale dla tego, że tak jest. Z czystym sumieniem mogę go polecić każdemu kto chce coś zrobić graficznie w necie i nie tylko. Kuknijecie jak Misiek ogarnął logo i str tytuł mojego bloga. Proste, ale ładne i o to chodziło

Z chorobą na imprezę

   Każdy facet marzy żeby w końcu mieć dziewczynę niezależnie od tego czy tylko na noc czy na całe życie. Ja też kiedyś doszedłem do takiego punktu, że dziewczyna może się przydać do czegoś więcej niż do szarpania za włosy lub odpisywania zadania w szkole. Od tego rzekłbym zwrotnego momentu w moim życiu zacząłem uczęszczać na różnego rodzaju imprezy. Chodzenie na takie eventy wymaga hartu ducha i ciała. Więc trzeba odmawiać fajek, alkoholu, zioła… i niektórych kobiet a oprócz tego mieć tężyznę fizyczną żeby potańczyć, wytrzymać do rana i nie paść. Cóż o ile hartu ducha się nauczyłem z czasem :P to z tężyzną fizyczną jest z roku na rok gorzej więc trzeba było opatentować kilka trików. Takich małych trików, które pozwolą przeżyć taką weekendową zabawę, mając sporą anemię, potrzaskane nerki i hiperamonemię.  Po pierwsze nie należy pić alkoholu, przez chwile jest fajnie ale potem… trzeba to odchorować a wyniki badan mrożą krew w żyłach. Dobrze jeżeli po takim eksperymencie jest tylko kilkunastodniowy spadek formy. Fajki hm…. też raczej kiepska sprawa niby fajnie niby kogoś poznasz na przysłowiowym fajku, ale śmierdzisz kaszlesz i generalnie czujesz się potem do dupy. To samo tyczy się zadymionych pomieszczeń. Wreszcie sławetne zioło, tego nie próbował zmieszać z lekami immunosupresyjnymi nikt do tej pory, a ja przecierać szlaków w tym względzie nie mam zamiaru. To jak wybrać się na wycieczkę w dżunglę w samych majtkach niby nic nam nie grozi, ale jakoś poza Indianami nikt tego sam z siebie nie próbował. Z takimi eksperymentami jak w piosence „wszystko się może zdarzyć”. 
   Wreszcie tańce hulańce należy wypracować technikę oszczędnego tańczenia i unikać tłoku i świrów na parkiecie. Omijamy wszelkich pojebanych metali co dziś akurat postanowili pogować nie oglądając się na nikogo oraz naszpikowanych sterydami, prochami i agresją dresiarzy co tylko szukają dymu na parkiecie żeby udowodnić swoim dupom męskość. Warto robić z byle powodu przerwy najwyżej wyjdziemy na mega wybrednego lub prawdziwego mena co to tańczy tylko do wybranych kawałków to już od nas zależy i od tego jak się umiemy sprzedać. Warto uzupełniać płyny i mieć kogoś kto w razie czego nas wyniesie lub odwiezie do domu. Choćby nie wiem co jeśli masz hiperamonemię nie objadaj się przed ani w trakcie tuż po imprezie. Musisz jakoś rano wstać na leki i przede wszystkim wrócić do domu a jak się obeżresz w nocy to zaśniesz za kółkiem lub w komunikacji miejskiej i albo się wrąbiesz w drzewo albo cię obrobią i może jeszcze gorzej. Wreszcie ostatnia rada chyba dla wszystkich nigdy nie wsiadaj do auta ze świrem niezależnie czy jest trzeźwy czy nie bo jest duża szansa że się wrąbiecie w coś i ciężko będzie was oddzielić od poszczególnych części samochodu. Nawet jeśli wyjdziecie z stłuczki cało w skutek mikrourazów lub szoku powypadkowego można dostać nawrotu choroby.
   Co powiedzieć dziewczynie kiedy trzęsą się wam ręce i zaczynacie przysypiać z powodu swojego zdrowia. Hmmm są dwie opcje kłamać lub mówić prawdę. Jak będziecie kłamać to i tak prędzej czy później wyjdzie wszystko na jaw. Z drugiej strony postępując według schematu „Cześć jestem X i jestem chory na to to i to nie wróży też nic dobrego”. Moja rada stopniujcie prawdę możecie powiedzieć na początek, że ziewacie bo jesteście zmęczeni. Po jakimś czasie znajomości, że nie za dobrze się czujecie bo coś tam. Dopiero po dłuższym czasie kiedy coś zaiskrzy powiedzcie jak jest i też stopniując. Jak dziewczyna się odwróci i pójdzie to nie miejcie jej tego za złe czasem choroba przerasta partnera i lepiej, że odchodzi na początku niż wtedy kiedy go na prawdę potrzebujecie. Ponad to jak to mawia moja koleżanka tzn że nie było „tego zajebania”. Gorzej z trzęsącymi się rękami. Tu już lepiej powiedzieć, że to po lekach i nie kontynuować tematu po jakich i na co. Lepiej odpowiedzieć taktownie i z uśmiechem, że „wszytko w swoim czasie”, kobiety lubią tajemnice:). Lepsze to niż tłumaczenie się brakiem alkoholu lub podnieceniem i nerwowością oba tłumaczenia załatwiają wprawdzie sprawę, ale pogrążają was w oczach kobiety. Albo wychodzicie na uzależnionego od procentów albo na słabiaka o papierowych nerwach oba typy odstraszają większość kobiet, przynajmniej wszystkie normalne. Z wszelkimi innymi dolegliwościami, które widać radzę sobie radzić podobnie. To jest wyćwiczone i sprawdzone i działa. 
Na koniec mogę tylko powiedzieć, że chorób wrodzonych nie należy się wstydzić. Najlepiej przebywać między ludźmi i walczyć. Ludzi którzy walczą i się starają traktuje się jako wzór i jako atrakcyjnych i silnych w przeciwieństwie do tych, którzy się zamykają w domach i dają za wygraną. Po prostu trzeba robić co się da puki się da.

Najbardziej kochani w Polsce.

   Długo zastanawiałem się nad tematem kolejnego posta. Postanowiłem w końcu, że najlepszym tematem będzie polska reprezentacja piłki nożnej. Zbliżają się rozgrywki naszej równie złej jak reprezentacja ekstraklasy, więc czemu by nie. To, że polska reprezentacja jest jak jaja, biorą udział ale nigdy nie wchodzą wie już w tym kraju chyba każdy. To, że jest jak porno to też fakt. Niby nikt nie ogląda bo wstyd, ale kto to Lewandowski i ile przerżnęliśmy w ostatnim meczu wiedzą wszyscy. Ja nie wiem sam czy oglądanie tego typu widowisk jest bardziej jak BDSM- ból, wstyd, poniżenie i dziwne wdzianka czy bardziej jak masochizm totalna poniewierka, katowanie i na koniec zawiedzenie, że to już koniec. Może po trosze oba na raz?! 

   

Dla mnie polska piłka generalnie to koledzy po fachu. PZPN jest jak PFRON kasę bierze, gówno robi i piętrzy trudności. Zaś sami zawodnicy wydają się być niepełnosprawni i dysfunkcyjni. Bardziej elokwentni są od nich podopieczni Anny Dymnej, a szybsi ludzie o kulach. Do bramki trafiają nie gorzej od niewidomych szkoda tylko, że nie mają piłki z dzwoneczkami w środku. Może by to coś pomogło.

Nie mniej jednak są to najlepiej opłacani niepełnosprawni w Polsce i o dziwo dzielnie i niezłomnie próbują swoich sił w heroicznych bojach z ludźmi zdrowymi. Od czasu do czasu strzelając sprawnym gola lub nawet dwa. Za to niezależnie od wyniku dają z siebie 100% i chyba za to ich tak kochamy :).

Jak pokochałem hipsterów

               Hipsterzy to chyba druga zaraz po emo grupa do robienia sobie z nich beki. I to wszędzie, jak świat długi i szeroki. Dlaczego tak jest mam pewne przypuszczenia. Hipster podobnie jak emo
i dziecko w przedszkolu nie odda. No może z tym dzieckiem to trochę przesadziłem, przedszkolak bywa, że odda. Hipster i emo na pewno nie. Poza różnymi dziwnymi zachowaniami, często debilnymi strojami i niezrozumieniem społecznym, no bo jak można wyglądać jak choinka lub czarna choinka?! Nic taki jeden z drugim nikomu nie robi najwyżej się polansuje lub potnie. Z racji tego, że parafrazując Daffia the Gay’a z „Little Britain” I’m the only freak in the village:) nigdy nie lubiłem dziwniejszych od siebie jakoś nie przepadałem ani za hipkami ani za emo. Emo do tej pory nie lubię są zbyt depresyjni i jacyś tacy beznadziejnie ciemni. Nie tak ciemni jak Mhroczny Żniwiarz”, ale raczej jak błoto na polnej drodze w kałuży lub gumiaki sołtysa z Pierdników Górnych. Za to hipków nauczyłem się lubić albo przynajmniej tolerować z ich przesadyzmem i dziwactwami niekiedy mocno na siłę. Czemu tak się stało to proste. Już spieszę z wyjaśnieniem. Ostatnio w moim „Królewskim stołecznym mieście Krakowie” na szczęście na studzienkach kanalizacji miejskiej nie było już więcej miejsca na napisanie innych głupot, bo ani to stolica ani monarchii już prawie od trzech wieków niema, ale wracając do tematu otwarto w moim „Stołecznym królewskim…” nowy lokal o nazwie Forum Przestrzenie. Lokal dla hipsterów i innego off-towarzystwa. Miejsce charakteryzuje się np. tym, że jest w zrujnowanym budynku byłego hotelu forum, który był kiedyś dumą, chlubą i wizytówką Krakowa i to do tego stopnia, że za PRL był na pocztówkach. Ja sam chodziłem tam na basen i tenisa co raczej mi nie pomogło bo pływam jak pływam, a w tenisa gram podobnie jak posłanka Grodzka z gracją i lekkością chodzi na szpilkach. Knajpa ma jednak fajny bar ogródek na przyległościach hotelu, więc zajmuje on pół wału ku wściekłości konserwy i plastyka miejskiego, co zaś cieszy mnie bo ludzie zajmujący te stanowiska są zadowoleni ze swoich debilnych niejednokrotnie do kwadratu pomysłów. Jako, że przywołany ogródek zajmuje spory kawałek wału więc można tam bez karnie leżeć na trawie, pufce lub leżaczku, pić na wałach i podziwiać widoki,
a straż miejska może tylko łazić w te i nazad i patrzeć tęsknym wzrokiem jak burek na wystawę w mięsnym. Generalnie jest tam bardzo fajnie zwłaszcza w słoneczne dni. Kiedy zamawiam herbatę nikt się po polsku nie krzywi i nie wypytuje o orientację albo inne przyczyny niezamówienia piwa lub czego kol wiek innego z %.  Zamawiasz bierzesz i masz i nikt się nie przyczepia ludzie są kolorowi i tacy jacyś hmmm ładni. Patrzenie na ładnych ludzi oddala myśli o problemach chorobie itd. przynajmniej mnie tak to robi. Drobny detal, że obsługa jest też off barmani wyglądają jak hipki mieszani z jakąś cyganerią lub squotersami i jeszcze z 5-6 lat temu by ich spokojnie powysyłali za sam wygląd do MONARU, dziś też by się kilku „prawdziwych” i „normalnych” polaków znalazło
z podobnym zacięciem. Na szczęście nie tam. I wreszcie dla czego lubię hipków bo tacy są i w Forum
i w Literkach i jeszcze w paru miejscach, każdy myśli co myśli ale jak niechcący mnie raz czy dwa razy ktoś szturchną czy potrącił to usłyszałem przepraszam i czy mi nic nie jest itd. Podczas kiedy na rynku nawet od dziewczyny po takiej akcji słyszysz spier… bo idę. Ja zaś po lekach się łatwo siniaczę i męczę więc ani bić mi się nie chce ani konfrontacji nie lubię. Wole jak każdy każdego omija i stara się szanować jego przestrzeń a jeśli już cie ktoś trąci zaraz przeprasza i pyta czy ok. zamiast sypać jak na budowie i ryć się na siłę łokciami dalej.