Miesięczne archiwum: Lipiec 2014

Boniemu się należało czyli co nam zabrała AFERA PODSŁUCHOWA

  boni w ryj      Ostatnio budzę się i dowiaduję, że nie jaki europoseł Boni Michał, były esbecki kapuś dostał w mordę od obecnego faszyzującego europosła Mikke- Korwina Janusza. Bardzo mnie to rozbawiło w pierwszej chwili, by zaraz potem nieco jednak zasmucić. Mój smutek był wywołany nie tym, że Korwin jako jedyny w polskiej polityce dotrzymuje słowa- obiecał, że da w pysk Boniemu i dał :). Nie byłem smutny też, że kapuś z rządową dyspensą dostał w mordę to i tak mało w moim odczuciu za to czego za PRL dopuszczał się Boni. Smutno mi się zrobiło dla tego, że dwaj ciule- bo tak oceniam ich obu dokonali precedensu, który stacza poziom naszej debaty publicznej (której poziom już i tak jest żenujący) na absolutne dno.  Powoli bierzemy przykład z krajów azji i byłego bloku sowieckiego gdzie przysłowiowe napierdalanki są nie jako wpisane w mandat posła. Parlament zamienia nam się w jedno wielkie bagno. 25 lat demokracji i mamy już jej kryzys na razie mały, ale zawsze można żar rozdmuchać. W końcu Polak potrafi.

Kolejną rzeczą, która mnie przeraża to afera podsłuchowa. I znów, nie przeraża mnie to co jest na taśmach, bo jak ktoś się jeszcze łudzi, że elity są praworządne i uczciwe (jakiekolwiek elity niezależnie od opcji) to polecam mu spakować się na swój statek kosmiczny i wrócić na swoją planetę skąd przybył. Mnie przeraziło coś zupełnie innego, a mianowicie to, że w ogóle takie taśmy powstały. To znaczy, że; a. nasze służby potrafią tylko zastraszać bogu ducha winnych ludzi, którzy coś napiszą na FB b.  zaufanie do drugiego człowieka wśród społeczeństwa tak niezbędne do rozwoju i bogacenia się kraju, a co za tym idzie ludzi w nim mieszkających jest bliskie zeru.

zaufanie-w-biznesie

Służby, to moim skromnym zdaniem w naszej sytuacji geopolitycznej i stopniu skorumpowania kraju, są sprawą drugorzędną. Nie chronią nas i trudno. Byle nie szkodziły za bardzo.  Za to zaufanie społeczne, zaufanie ludzi względem siebie jest bezpowrotnie zrujnowane, a i tak było niskie.

Bez zaufania nie da się na dłuższą metę prowadzić żadnego biznesu bo jak ufać wspólnikom? Każdy zamiast normalnie działać mnoży papiery, patrzy drugiemu na ręce, przy okazji kombinując jak go wydymać przy najbliższej okazji. Tyle właśnie fundują nam media m. inn. Piotr Nisztor, młody karierowicz i nagrywający swoich kolegów niezależnie jacy by nie byli. Nie koleguje się z ludźmi, którzy są w twoim odczuciu źli. Tyle i aż tyle zamiast sprzedawać ich dla własnego równie podłego zysku. Afera pokazuje, że w kraju nie można ufać nikomu. Skoro nawet elity nie mogą ufać sobie to jak społeczeństwo, które to ogląda w codziennych seansach w TV, ma ufać sobie nawzajem? Przecież przeciętny człowiek powiela wzorce, zwłaszcza wzorce tych, których uważa za liderów lub w jakiś sposób za autorytet. Nikt nie myśli jak to się odbija na ludziach, jak wpłynie na rozwój kraju, wreszcie czego uczymy młodych, jaki dajemy im przykład- nie ufaj nikomu jak się da sprzedaj, wydymaj i do przodu. W ten sposób każdy się trzyma krzesła, jak ekipa rządząca i każdy kombinuje jak załatwić drugiego. tak właśnie mamy od 25 lat permanentny ból dupy,  z kraju ubywa ludzi, a my zamiast pędzić do przodu hamujemy. Wkrótce, jak tak dalej pójdzie dojdziemy do tego że nawet pani z zieleniaka będzie podkręcać wagę o ile już tego nie robi.

zaufanie

Mi pozostaje na koniec podziękować pismakom i elitom władzy za to w jakie ramy wtłaczają społeczeństwo. Na refleksję jednak nie liczę bo liczą się słupki i stołki.

Realia parkowania dla niepełnosprawnych w Krakowie.

DSC_0195

   Przyszły do mnie dwa ponaglenia za zaległe mandaty za parkowanie i stąd pomysł na wpis.

Dziś załatwię odrobinę prywaty. Otóż jestem użytkownikiem samochodu w naszym pięknym stołecznym i królewskim mieście Krakowie. O tym, że jest to stołeczne i królewskie (choć ja wolę nazwę kurewskie) miasto przypominają nam nasi włodarze na każdym kroku i do tego stopnia, że nawet klapy od studzienek kanalizacyjnych mają taką sentencję wytłoczoną wierzchem do jezdni czy chodnika. Tak aby każdy plebej widział gdzie jest i z szacunkiem się do miejsca odnosił. Swoją drogą nie zdziwiłbym się gdyby od strony kanału też taki wesoły napis był sobie. Co by kanalarze bardziej nobliwie, z większym szacunkiem i namaszczeniem swoją pracę wykonywali.

Ale wracając do meritum otóż w naszym stołecznym… itd. mieście, niepełnosprawnych dzieli się na lepszych i gorszych. Nie mówię tu o instytucjach takich jak PFRON Małopolska czy MOPS, choć tam też. Mówię tu o takim swoistym aparteidzie jak w Afryce- czarni z tyłu biali z przodu autobusu. Tyle tylko, że w RPA nie ma już segregacji, a  w Krakowie, w UE, w mieście co ma niby aspiracje na miano europeiskiego jest.

Tyle się w kółko gada o tym jak to miasto robi udogodnienia i pomaga nam ludziom z niepełnosprawnością, a zwykłe parkowanie poza miejscem wyznaczonym dla niepełnosprawnych jest przyznawane bezpłatnie tylko ludziom z niepełnosprawnością ruchową bądź neurologiczną. O ile dawanie takich uprawnień ruchowcom rozumiem i to jak najbardziej, o tyle neurologicznym niepełnosprawnym już średnio. Poza tymi dwoma przypadkami reszta buli bo stadiony się same nie utrzymają. (Swoją drogą co zabawne moja mama jako mój przedstawiciel prawny i ewentualna opieka ma parking za free, ale ja już nie :)- wniosek taki jak mogę sam dojść choćby do kibla, to już nic mi i mnie podobnym, się nie należy) Jak to wygląda w praktyce? Ano tak, że np. ktoś to ma nie halo w jakiś sposób z głową, ale może chodzić, biegać, skakać, ustawia auto byle gdzie, nie płacąc i idzie.  Ja zaś, z zwrotami głowy po dializie muszę albo bulić, albo zasuwać z buta. Na koniec słyszę, że mamy przecież świetną komunikację miejską. Owszem mamy ( czy świetną?!). Tylko nie zawsze jest ławka, żeby usiąść na przystanku (już o miejscu w autobusie nie mówię), siedząc na krawężniku ani się z niego nie podniosę, ani nie mam 15 lat żeby się brudzić siadając na nim.

Jednym słowem rozdawanie postojówek niepełnosprawnym jest nielogiczne i oderwane od rzeczywistości. Ja zaś jak i mnie podobni albo jeżdżą i szukają miejsca paląc litry paliwa, albo zostawiamy krocie w parkometrach. Sam postój przed UMK na „Placu na stawach” i załatwienie tam czegoś to bagatela ponad 12 zł wrzucone w parkometr i ciągłe nerwy czy starczy czasu czy nie. Jak polecisz dopłacić to kolejka przejdzie jak nie to mandat za parkowanie- tylko 100zł. :). To tylko wypad do UMK, a co z socjalizacją czyli tzw. wyjściami do miasta? Niepełnosprawny często fizycznie nie ma siły zasówać MPK lub na nogach…

I ja się pytam gdzie ta dbałość o los i wygodę niepełnosprawnego w naszym mieście, gdzie jest sens!?