Miesięczne archiwum: Listopad 2014

Wybory- dla czego stał się jak się stało.

    Ja wybory przesiedziałem na oiomie na Kopernika 15 już drugie wybory na oiomie w moim, życiu. Natomiast sporo gadałem, o tym co mnie się dzieje. Ze znajomymi którzy mnie odwiedzali i poniżej kilka spostrzeżeń.

    Wygrał PIS. Teraz są wielkie analizy różnych, „ekspertów” i każdy w zależności od swoich poglądów partyjnych i tego od kogo dostaje kasę, lub z kim pije wódkę, pisze inne bzdury. Moim zdaniem są dwie rzeczy dwie składowe. Kopacz traci kontakt z rzeczywistością twierdząc, że goni PIS. Nawet ja pamiętam sondaże to PIS miał gonić PO.Swoją drogą kto takie bzdurne sondaże robi. Prawda jest inna. Po 7 latach to elektorat, się wkurwił bo jest dymany.

pis po 2

   Jeśli Kaczyński to rozegra dobrze, to wygra parlament i stworzy koalicje z…. PSL:).  Po pierwsze wyrzucił Hofmana i lepiej dla niego żeby Hofman i jego koledzy wraz z ich rozwydrzonymi żonami popadli w niebyt. Tj, żeby jak już ich, wywala to, żeby nie próbował przyjąć jak Kurskiego. Już drugi raz zresztą z powrotem. adam hofman Towarzystwu w tym „ale mi się fajnie jechało Jackowi Kurskiemu” trzeba przykręcić śrubę. Pokazać, że ma się inne standardy. Po drugie należy pamiętać, że młodzi są wkurwieni stagnacją aferami i łamaniem wszystkich obietnic wyborczych plus gnojem w edukacji i służbie zdrowia.

Po prostu się wkurwili i poszli głosować na zasadzie. No to teraz wam zrobimy piekło jak wy tu nam. Na złość. Dla młodych dalej „premierem” jest Donald, który nie dość, że ich olał, okradł i zwiał, rządzi z tylnego fotela i jest na garnuszku u Angeli. pis po 3

Więc poszli głosować na Jarka jak wy nam tak to my wam tak. Jeszcze cała akcja komisji pachnie szwindlem bo wszystko co mogło się wywalić to się wywaliło. Kto tych leśnych dziadków zatrudniał?! To jest normalnie jak u Patryka Vegi w służbach specjalnych. Jak przez 7 lat się zbudowało się tylko trochę dróg i kilka większych lub mniejszych boisk do gały. No to  lud się burzy, bo widzi, że na ogarniętym kryzysem zachodzie jest dalej lepiej. Na naszej, ogarniętej propagandą sukcesu, zielonej wyspie, zamyka się szkoły, chce likwidować domy kultury, a w kolejkach do lekarza ludzie umierają. To coś tu jest nie tak. 7 lat i tylko boiska do gały, drogi w dodatku na przekrętach i płatne. Tępi się polską przedsiębiorczość, kosztem zagraniczniaków, którzy mają zwolnienia z podatków od wszystkiego. ZUS i Skarbówka traktuje każdego, jak przestępcę zamiast pomagać, no to są efekty. Lud swoją mądrość ma i robi na złość, jak najbardziej może. Niestety takie są fakty.

PS. Czemu SLD zanotował wynik taki jaki zanotował? Zrobił NFZ. i wtłoczył w ten gnój starzejący się swój elektorat. Jakby ci ludzie dostali opiekę, a nie eutanazję. Dziś jeszcze by na niego dobrze utrzymany beton głosował, a tak coraz więcej kolegów Millera jest już pod ziemią, a Miller traci grunt pod nogami.

Mały bohater

   adas grzybek

    Znowu mi się przydarzyły kłopoty, ale teraz będzie lepiej. Dietetyk w drodze z pomocą nigdy już śpiączki amoniakowej. Mam taką nadzieję. Mam za to kumpla ze szpitala i jego sylwetkę chciałem wam troszkę przybliżyć. Dlaczego? Ano dlatego, że jak on może, to ja też i dla mnie jest małym bohaterem (małym z powodu wzrostuJ). Poznałem Adama na Sali na neurologii. Ja na wózku wtedy z polineuropatią CDI, Adam zaś o kijkach do nornic walking, bo kule mu nie pasowały. Adam wyczaił Ośrodek Chorób Rzadkich, do którego się zgłosił i dostał się tu do nas, do Krakowa. Adaś jest radosny, pozytywnie nastawiony, choć jego choroba postępuje i chodzi o tyczkach. Znosi to dzielnie i z godnością. Adam miał zostać księdzem, ale poznał Rosjankę, w której się zakochał. W ten sposób stan duchowny stracił, a zyskało społeczeństwo J. Obecnie Adaś pracuje jako informatyk, ma kochającą żonę i małą córeczkę Wiktorię. Tym, że co rano wstaje bez narzekania i idzie do roboty, i cieszy się życiem, bliskimi i że umiał sobie pomimo niedogodności losu przygruchać kobietę i mieć dziecko, mi MEGA imponuje. Jedyną wadą Adama jest nieśmiałość i do tej pory nie wiem, jak on to zrobił, że ma żonę, ale widać kiedy trzeba było przełamał się. Adam jest też wzorowym ojcem, może i powłóczy nogami idąc o kijkach, ale dla swojej córeczki zrobiłby wszystko i robi. Kiedy był w szpitalu rozmawiał na wpół z żoną, a potem z córeczką codziennie. W telefonie nosi zdjęcia bliskich i nawet ulubione bajki córeczki. Adaś się uśmiechał nawet jak żartowałem, że wdzieje mundur, jak już Ruskie przejdą przez Bug i nas nakryją czapkami, a jego żona na pewno jest szpiegiem. Taki już jest Adam, nie obraża się. Nawet za ciężkie żarty. Kocha żonę i dziecko. I zasuwa normalnie do roboty, choć adrenoleukodystrofia (to choroba Adama) postępuje. Jest małym bohaterem. Ja też bym tak chciał – może się uda. Tak normalnie, a jednocześnie wielce.

adas grzybek2

Mam apkę do bloga:)

Hej właśnie siedzę na dializie i testuję nową apkę do blokowania z blog.pl puki co wszystko ok łatwe przejrzyste a to dla mnie tu klikajacego jedną łapką (druga pdkuta)  bardzo ważne. Zmieniłem też piętro i sale dializ :) ludzie są ok. Dzisiaj zabiera mnie mama więc będę szybciej w domu i jeszcze o frytasy na Kazimierzu zahaczymy :) ma być fajny piątek. A to dzięki mojemu coach Tymkowi Tobale i temu, że wytłumaczył mi kilka rzeczy.  Jest naprawdę dobry w tym co robi.

image

„Zdrowa” jazda w dół.

   Obecne władze jak i poprzednie i poprzednie karmią nas propagandą sukcesu. Komu się powiaodło temu się powiodło. Komu zaś jak mnie powinęła się, z tzw. przyczyn niezależnych, noga ten wie, że to co serwuje nam władza to jedno, a życie to drugie. I o ile, nie zaprzeczam sporo się w naszym kraju zmieniło i to na lepsze, o tyle edukacja i służba zdrowia zostały same sobie. Każdy udany model gospodarki pokazuje, że inwestowanie w służbę zdrowia i profilaktykę zdrowotną oraz inwestycje w naukę się zwracają i są opłacalne. Nie jest to zwrot natychmiastowy i nie widać tego golym okiem jak kolejnego stadionu, hali, drogi czy tunelu, ale po kilku kilkunastu latach się zwraca i to wymiernie. Tymczasem u nas w kraju na samą naukę wydaje się, ostatnimi czasy coraz mniej zamiast więcej, (http://obywatelenauki.pl/2012/11/0-4-proc-pkb-nie-starczy/), a liczymy nie w euro, a w złotówkach więc i jeszcze mniej kasy.

kolarz do jazdy w dół. wpisu. jpg

Biednie jest co może nie najlepiej pokazuje fota, ale innych zdjęć chwilowo nie mam, dla zobrazowania zużycia taboru i całego sprzętu i zaplecza w polskiej służbie zdrowia.

   Podobnie jest ze służbą zdrowia. Ja tego nie kumam, ale obcinanie świadczeń, chore kolejki, popieprzone procedury (np. USG nerek, a za tydzień wątroby, a dopiero za tydzień czy dwa trzustki podobnie z kolanami jedno potem dwa tyg i drugie) niedofinansowanie, plus darcie i oszczędzanie na tych pacjentach, na których idzie zarobić, to jakieś pomylone akcje. Przecież pacjent zadbany to  zdrowy. Taki zaś idzie do roboty, płaci podatki, wyrabia PKB i pozwala żeby społeczeństwo, czyli też kraj się bogacił. Czy tylko ja tak rozumuję!?! Czy nasze elity są tak głupie czy też tak im wisi!?

   Teraz do przykładów. Żeby nie było, że jestem gołosłowny. Najbliżej jest mi do neurologii, nefrologii i hepatologii, więc stąd będę czerpał. Będę czerpał pełnymi garściami, bo już te trzy specjalizacje dają ogromną liczbę przykładów jak jest, jak było i jak być powinno. Na hepatologii dowiedziałem się, że leżę, bo 3 dni to tylko po to, żebym się zwrócił szpitalowi. USG nie mogę mieć za jednym zamachem całego brzucha tylko po kolei co kilka dni coś bo inaczej NFZ nie zapłaci, więc muszę leżeć i… no właśnie nic nie robić tylko czekać na USG. W tzw. międzyczasie żadnych badań, bo już zrobione. Lekarz się mnie pyta w każdym szpitalu czy mam swoje leki. Jak nie mam to mam pecha bo oni często też nie mają, bo odgórnie na danym to a danym oddziale nie przysługują, więc kiedy jesteś rzadkim przypadkiem to albo czekasz, albo trzeba kombinować. Fajnie jak masz opcje żeby kombinować, bo jak nie masz rodziny i znajomych to lipa bo lekarz nie może ci wypisać recepty na ciebie, kiedy jesteś w szpitalu. Tako rzecze NFZ i już. Kaszel?! Czekamy, aż się rozwinie do zapalenia płuc bo na płyn do płukania czy leki na gardło nie masz co liczyć jest tylko antybiotyk albo nic. Podobnie ma się rzecz z dializami, to jest ta dochodowa część nefrologii. Z racji tego, że tak jest to się tnie koszty i dokręca śrubę, skoro na nic nigdzie nie ma hajsu, to dyrektorzy szpitali i klinik zmuszeni są wyciskać z czego się da. I w ten sposób jeździ się załadowanymi na maksa samochodami do transportu chorych dializowanych. Nie ma już posiłków i nawet suchego prowiantu na dializie. Zaś na transport z racji tego, że jest obciążony na fula czeka się nieraz na wpółżywym po dializie na twardych i niewygodnych krzesłach, 40min do 1,5godz. W taki sposób czas między 15:00 a 22:00 mam z głowy co drugi dzień. Mógłbym być w domu spokojnie ok 21, a na dializę jechać ok16. Już 2 godziny do przodu by były nie mówiąc o komforcie dojazdu i samopoczuciu, które potem pozwala na robienie czegoś produktywnego. Choćby pisanie tego bloga. Neurologia dała mi np. sterydy, ale już skierowania do dietetyka, żebym miał dietę do sterydów to nie, bo i po co. Rehabilitacja zaś po zapaleniu nerwów obwodowych takim jak moje jest nie na już tylko jak na NFZ to od nowego roku. KURWA?!!! Od nowego przecież do tego czasu to ja zdążę mieć uszkodzenia nieodwracalne, z dziesięć kontuzji i dwa nawroty choroby! Podobnie z masażami na nogi. To jest wszystko albo rozwalone i po łebkach, albo nie ma, albo tylko za kasę. Więc ćwiczę sam, a do masażu mam urządzenie, takie specjalne co kiedyś mama i sis kupiły na cellulit, ale daje rade. Tylko to nie powinno tak być.

   Jak, więc powinno być? Ano tak, że szpital daje komplet leków, badania są robione jak najszybciej żeby ci pomóc, wyleczyć i do poradni. W poradni termin, krótki poradzić dobadać skontrolować kompletem badań zamiast dwóch lub trzech i potem zadbany utrzymany do pracy. Na dializie dobra bułka, a transport taki żeby chorzy się nie gnietli i byli w miarę szybko w domu. Bo po dializie liczy się komfort i żeby coś zjeść, bo bywa masakrycznie czasami.  Wreszcie szpital powinienem opuszczać z skierowaniami na PILNE i mieć priorytet w rehabilitacji. Mi jak i większości chorych zależy żeby być czynnym mieć pracę kasę zdrowie i mieć wkład w rozwój kraju społeczeństwa. My poważnie nie chcemy być ciężarem. Chcemy mieć tylko możliwość robić to co zdrowi. Ba nawet zdrowym się zdarzają wypadki czy coś i wtedy machina funkcjonuje tak samo źle. Wtedy jest ciężko wyjść z takiej matni i wrócić do normalnego życia i zarobkowania. Ja dalej tego nie kumam. Nauka i zdrowie czyli mądre i zdrowe społeczeństwo, żeby tą mądrość spożytkować, to podstawa. Tylko, że takim wyedukowanym społeczeństwem się źle rządzi, bo ma własne zdanie, ale co ze zdrowiem?!  W końcu robol musi być zdrowy, żeby robić…

Przemijanie po Olkowemu.

   Dziś wszystkich świętych jak to mówią katole lub dzień zmarłych jak to mówi reszta społeczeństwa. Byłem na grobie wujka, bo z braku laku tylko taki mamy w Krakowie, a mama bardzo chciała iść. Inne groby są najbliżej 80km od naszego „Stołecznego Królewskiego i co tam jeszcze jest napisane na studzienkach i znakach na rogatkach miasta”.

Halloween-2014

Generalnie to najwięcej czasu zajęło nam parkowanie. Potem szybciutko; myk, myk, myk- dojście, kwiatki-sratki, zniczyki (oparzyłem się zapałką) i minutka zadumy i już po. Sprawie. Szybko komercyjnie, jak wypad do osiedlowego po bułki rano. Nawet jakoś super się nie stroiliśmy. W ogóle bez klimatu, bo i dla kogo? Jakoś tak, jak nie jeździmy na groby bo albo zdrowie albo coś innego nie pozwala to Dzień zmarłych, jest jakiś taki odarty ze wszelkiej tradycji, zadumy i innych ważnych dla folkloru zwyczajów. Inne zwyczaje to np. wojny wiązankowe, roszady zniczami, awantury o układ zniczy na nagrobku, chodzenie dwoma stronami cmentarza czy zdejmowanie wrogich zniczy :) itd. Polskie do porzygu, uciążliwe, jednak jest jakiś kontakt z rodziną i bliskimi. Może odrobinę patologiczny, ale zawsze.

Jako, że ostatnio mi się przyplątało parę nowych chorób i czuję się delikatnie mówiąc źle postanowiłem nawiązać do tematu i spytać się o kwaterę dla mnie. No i się rozpętała burza bo czyjeś nagrobki to mama chętnie chodzi ogląda i komentuje, ale mnie pochować nie chce. Nawet mówić o tym nie chce. Nie to żebym się zaraz wybierał zasiedlać kwaterę, ale chciałbym mieć wpływ na to jak będę pochowany, a będzie tak jak mama chce, nie ja. Czyli; fotę na nagrobek, dowiedziałem się, że mama wybierze i zaakceptuje, formę pochówku, muzykę oraz księdza też ona. Okazuje się, że nawet po mojej śmieci musi być jak chce moja kochająca i apodyktyczna mama. A to mnie już wkurwia bo w końcu to moje życie jest i chyba mam prawo być pochowanym jak uważam za stosowne. Po prostu chciałbym żeby mój pogrzeb nie był zwykły, nudny i zapomniany. Choć tyle żeby pozostawić po sobie- miłe wspomnienia na koniec.

halloween

Kończę wpis dynią niech będzie po Hamerykańsku, jakoś nie mam nastroju na nostalgię, wystarczająco marnie się czuję i bez tego :).