„Zdrowa” jazda w dół.

   Obecne władze jak i poprzednie i poprzednie karmią nas propagandą sukcesu. Komu się powiaodło temu się powiodło. Komu zaś jak mnie powinęła się, z tzw. przyczyn niezależnych, noga ten wie, że to co serwuje nam władza to jedno, a życie to drugie. I o ile, nie zaprzeczam sporo się w naszym kraju zmieniło i to na lepsze, o tyle edukacja i służba zdrowia zostały same sobie. Każdy udany model gospodarki pokazuje, że inwestowanie w służbę zdrowia i profilaktykę zdrowotną oraz inwestycje w naukę się zwracają i są opłacalne. Nie jest to zwrot natychmiastowy i nie widać tego golym okiem jak kolejnego stadionu, hali, drogi czy tunelu, ale po kilku kilkunastu latach się zwraca i to wymiernie. Tymczasem u nas w kraju na samą naukę wydaje się, ostatnimi czasy coraz mniej zamiast więcej, (http://obywatelenauki.pl/2012/11/0-4-proc-pkb-nie-starczy/), a liczymy nie w euro, a w złotówkach więc i jeszcze mniej kasy.

kolarz do jazdy w dół. wpisu. jpg

Biednie jest co może nie najlepiej pokazuje fota, ale innych zdjęć chwilowo nie mam, dla zobrazowania zużycia taboru i całego sprzętu i zaplecza w polskiej służbie zdrowia.

   Podobnie jest ze służbą zdrowia. Ja tego nie kumam, ale obcinanie świadczeń, chore kolejki, popieprzone procedury (np. USG nerek, a za tydzień wątroby, a dopiero za tydzień czy dwa trzustki podobnie z kolanami jedno potem dwa tyg i drugie) niedofinansowanie, plus darcie i oszczędzanie na tych pacjentach, na których idzie zarobić, to jakieś pomylone akcje. Przecież pacjent zadbany to  zdrowy. Taki zaś idzie do roboty, płaci podatki, wyrabia PKB i pozwala żeby społeczeństwo, czyli też kraj się bogacił. Czy tylko ja tak rozumuję!?! Czy nasze elity są tak głupie czy też tak im wisi!?

   Teraz do przykładów. Żeby nie było, że jestem gołosłowny. Najbliżej jest mi do neurologii, nefrologii i hepatologii, więc stąd będę czerpał. Będę czerpał pełnymi garściami, bo już te trzy specjalizacje dają ogromną liczbę przykładów jak jest, jak było i jak być powinno. Na hepatologii dowiedziałem się, że leżę, bo 3 dni to tylko po to, żebym się zwrócił szpitalowi. USG nie mogę mieć za jednym zamachem całego brzucha tylko po kolei co kilka dni coś bo inaczej NFZ nie zapłaci, więc muszę leżeć i… no właśnie nic nie robić tylko czekać na USG. W tzw. międzyczasie żadnych badań, bo już zrobione. Lekarz się mnie pyta w każdym szpitalu czy mam swoje leki. Jak nie mam to mam pecha bo oni często też nie mają, bo odgórnie na danym to a danym oddziale nie przysługują, więc kiedy jesteś rzadkim przypadkiem to albo czekasz, albo trzeba kombinować. Fajnie jak masz opcje żeby kombinować, bo jak nie masz rodziny i znajomych to lipa bo lekarz nie może ci wypisać recepty na ciebie, kiedy jesteś w szpitalu. Tako rzecze NFZ i już. Kaszel?! Czekamy, aż się rozwinie do zapalenia płuc bo na płyn do płukania czy leki na gardło nie masz co liczyć jest tylko antybiotyk albo nic. Podobnie ma się rzecz z dializami, to jest ta dochodowa część nefrologii. Z racji tego, że tak jest to się tnie koszty i dokręca śrubę, skoro na nic nigdzie nie ma hajsu, to dyrektorzy szpitali i klinik zmuszeni są wyciskać z czego się da. I w ten sposób jeździ się załadowanymi na maksa samochodami do transportu chorych dializowanych. Nie ma już posiłków i nawet suchego prowiantu na dializie. Zaś na transport z racji tego, że jest obciążony na fula czeka się nieraz na wpółżywym po dializie na twardych i niewygodnych krzesłach, 40min do 1,5godz. W taki sposób czas między 15:00 a 22:00 mam z głowy co drugi dzień. Mógłbym być w domu spokojnie ok 21, a na dializę jechać ok16. Już 2 godziny do przodu by były nie mówiąc o komforcie dojazdu i samopoczuciu, które potem pozwala na robienie czegoś produktywnego. Choćby pisanie tego bloga. Neurologia dała mi np. sterydy, ale już skierowania do dietetyka, żebym miał dietę do sterydów to nie, bo i po co. Rehabilitacja zaś po zapaleniu nerwów obwodowych takim jak moje jest nie na już tylko jak na NFZ to od nowego roku. KURWA?!!! Od nowego przecież do tego czasu to ja zdążę mieć uszkodzenia nieodwracalne, z dziesięć kontuzji i dwa nawroty choroby! Podobnie z masażami na nogi. To jest wszystko albo rozwalone i po łebkach, albo nie ma, albo tylko za kasę. Więc ćwiczę sam, a do masażu mam urządzenie, takie specjalne co kiedyś mama i sis kupiły na cellulit, ale daje rade. Tylko to nie powinno tak być.

   Jak, więc powinno być? Ano tak, że szpital daje komplet leków, badania są robione jak najszybciej żeby ci pomóc, wyleczyć i do poradni. W poradni termin, krótki poradzić dobadać skontrolować kompletem badań zamiast dwóch lub trzech i potem zadbany utrzymany do pracy. Na dializie dobra bułka, a transport taki żeby chorzy się nie gnietli i byli w miarę szybko w domu. Bo po dializie liczy się komfort i żeby coś zjeść, bo bywa masakrycznie czasami.  Wreszcie szpital powinienem opuszczać z skierowaniami na PILNE i mieć priorytet w rehabilitacji. Mi jak i większości chorych zależy żeby być czynnym mieć pracę kasę zdrowie i mieć wkład w rozwój kraju społeczeństwa. My poważnie nie chcemy być ciężarem. Chcemy mieć tylko możliwość robić to co zdrowi. Ba nawet zdrowym się zdarzają wypadki czy coś i wtedy machina funkcjonuje tak samo źle. Wtedy jest ciężko wyjść z takiej matni i wrócić do normalnego życia i zarobkowania. Ja dalej tego nie kumam. Nauka i zdrowie czyli mądre i zdrowe społeczeństwo, żeby tą mądrość spożytkować, to podstawa. Tylko, że takim wyedukowanym społeczeństwem się źle rządzi, bo ma własne zdanie, ale co ze zdrowiem?!  W końcu robol musi być zdrowy, żeby robić…

8 myśli nt. „„Zdrowa” jazda w dół.

  1. ~Kamila

    Jak ja to znam i współczuję Ci. Tydzień po wypisie z szpitala miałam kontrolę w poradni przyszpitalnej. Niestety wdał się stan zapalny (po operacji). Lekarz wystawił skierowanie na USG z napisem pilne i rozpoznaniem ropnia brzucha! Poszłam do pracowni, piątek godz. 12.00. Panie powiedziały, że mnie nie przyjmą, bo nie mają miejsc na dziś. A co tam, przecież mogę przyjść w poniedziałek. Gdyby nie mąż, który zaczął je wyzywać od nieuków, że nie wiedzą co to jest ropień brzucha i jak groźne jest to powikłanie, zagroził, że pójdzie do dyrekcji to co by było ze mną – nie wiem.

    Odpowiedz
  2. ~beata

    Od lat zmagałam się z moimi kg! Próbowałam różnych sposobów na pozbycie się nadwagi, ale waga wracała. Aż wreszcie ktoś polecił coś rewelacyjnego!Nawet nie wiem kiedy zgubiłam te kg, wiem tylko ze nie glodowalam i jadłam ulubione moje potrawy a chudłam. Waga nie wróciła:) Chcesz się dowiedzieć więcej? zajrzyj
    http://www.idealnafigura.com/gberes

    Odpowiedz
    1. aleksander.m.zieba Autor wpisu

      Dzięki za komentarze i wsparcie. Ja na co dzień staram się po prostu nie przejmować i brać co jest dobrego i radzić sobie:).

      Odpowiedz
  3. ~ewa

    mój tato w ciężkim stanie/po 3 udarach i 6 latach lezenia w łózku/ trafił tydzień temu do szpitala. odszedł następnego dnia .a p. ,,doktor,, miała pretensje do mamy ze oddala pacjenta w takim stanie do szpitala na 1 dzien.jakim trzeba być człowiekiem aby w takiej chwili mówic takie rzeczy.40 lat placenia składek i 1 dzień w szpitalu to problem ,bo się tato ,,nie zwrócił,,.az chce się po prostu strzelić w twarz

    Odpowiedz
  4. ~Bercholka

    Niestety masz 100% rację.Moja Mama złamała kość ramienną przy główce.Stało się to w sobotę 25.10.14. Poszła na SOR wszystko ok RTG diagnoza wystawiona i co… Założyli opatrunek z bandaży(teraz takich urazów u kobiet się nie gipsuje -podobno) i kazali iść do chirurga w poniedziałek,żeby przepisał receptę na specjalną kamizelkę ortopedyczną aby poprawić komfort życia itp. W poniedziałek Mama poszła do chirurga-nie przyjęli bo nie ma miejsc. Poszła we wtorek i……. ma wizytę na 14.11.2014!!!!!!!!!!!!! „Niech się Pani cieszy,że tak szybko, bo w tym roku to już nie ma przyjęć” Ludzie normalnie to jakaś masakra!!!! Kamizelka bez recepty kosztuje 250 zł a receptą zł. Dla wielu jest to kolosalna różnica. No cóż ja tylko się modlę,żeby nogi nie złamać w tym roku, bo może chcieliby mi założyć gips dopiero w 2015….. Pozdrawiam i zdrowia życzę.
    :)

    Odpowiedz
  5. ~Mirek

    Ja przechodziłem chemioterapię. Co 2 tygodnie, 12 zabiegów. Brałem kroplówkę, lekarstwa do kieszeni i wio do domu. Całość zabiegu – wraz z badaniem krwi i wizytą u lekarza – poniżej 3 godzin. Potem okazało się, że za każdą wizytę szpital wpisywał 4 dniowy pobyt w szpitalu… Podobno poniżej 4 dni NFZ nie zwracał pieniędzy.

    Odpowiedz
    1. ~

      Moi drodzy przede wszystkim trzeba mieć wolę życia i żyć na złość lekarzom i urzedasom. Ja się tego nauczyłem i trzymam jak pijany płota.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>