Archiwa kategorii: Pszczoły i wszystko co z tym związane

Wybór nie jest prosty… Pies Saba lepszym parlamentarzystą niż jej właściciel :)

Słonko świeci pszczoły latają noszą pożytek i chcą się roić. Ja kończę badania do przeszczepu jeszcze tylko zgodność tkankowa czyli jedno pobranie krwi i koniec. Badania te, które robiłem żeby posłać do Groningen do Holandii okazały się zrobione niby dobrze, ale nie do końca i wszystkiego nie widać jak ma być. Nie dziwota, że tak się stało, bo jak się coś kurwa robi pierwszy raz i na zasadzie, że jakoś to będzie, to się kończy jak zwykle. U nas w kraju zawsze jest na zasadzie, że jakoś to będzie. I dla tego mamy co mamy, a ci co sprytniejsi bardziej przebojowi już dawno spierdolili lub stoją w kolejce do odprawy na którymś z lotnisk.

dudus i bredzislaw

Dwie debaty za nami. Ani jeden z kandydatów się nie popisał. Bronek darł ryja niczym nawiedzony egzaltowany kaznodzieja i przerywał. Duda chyba zaś nie zrozumiał co to znaczy wyznaczony czas. Obaj byli mało przekonujący i dali się złapać konkurentowi na kłamstwach. To tyle odnośnie pierwszej debaty. Druga była jakby lepsza, a kandydaci jakoś lepiej przygotowani zwłaszcza Duda. Pierwszą jakby wygrał Bronek w drugiej niby Duda był lepszy. Żaden nie powiedział nic ciekawego nowego i obiecującego. „Bul”, „Dupa” razem „Bul Dupy” tak się to oglądało. Ja rozumiem, że wiosna i że nowalijki… ale żeby aż taka mizeria?!

Za w niedzielę najchętniej zostanę w domu. Bo wybór jest między dżumą, a cholerą. Za jednym stoi Jarek drugi to „Prezydent Zgody”- co mu koledzy z PO podsuną, to zgadza się podpisać. Jesienią idę zaś głosować na Kukiza. Dla czego ? Bo lepiej nie będzie to żeby chociaż było śmieszniej i Kukiz nie jest ani PiS, ani PO.

Nasze elity grają z nami w chuja już dobrze ponad dekadę. Nie robią nic poza waleniem nas po kieszeni i ustanawianiem prawa, którego one nie muszą przestrzegać, bo mają znajomków w sądach lub immunitety. Immunitet powinien chronić przed przeciwnikami politycznymi nie przed drogówką lub bankiem, CBA czy wydziałem kryminalnym.

Ponad 10 lat żadnych reform. Mydlenie oczu i licha kosmetyka. W zamian za reformy kradzież OFE, podwyżki podatków i akcyzy na paliwo. Tyle w temacie. Jak wyżej pisałem nasze elity grają z nami w chuja. 24 maja to wybieranie ziomka, który narobi mniej obciachu na salonach i nikogo więcej. Tu moje wskazanie jest na Dudę, bo zwyczajnie jest ładniejszy, młodszy i ma niebrzydką żonę. Prezydent jest od wstążek, ładnego wyglądu, a pierwsza dama fajnie jakby nie straszyła aparycją. Realnej władzy prezydent NIE MA :).

Za to na jesieni zachowajmy się jak nasze elity i zagrajmy z nimi w chuja głosując na kogokolwiek spoza głównego nurtu czyli PO, PIS, PSL, SLD. Jak oni nam, tak my im! Tupolewy się skończyły, ale mamy jeszcze karty wyborcze :).

Pozdrawiam :)

Ps. Jak na nich patrzę to przypomina mi się „Podróż za jeden uśmiech” i Gajowy Marucha ze słuchowiska „Panie Sułku kocham pana”.

Swoją drogą czy nie sądzicie, że poziom naszych elit jest już taki, że pies Saba mogła by być lepszym parlamentarzystą od swojego właściciela. Pomijając zjadanie mebli, ale może to z frustracji, że Lutek taki jest jaki jest?!

O pszczołach i Polsce – co ma ul do Polanda ? :)

   Wyobraźmy sobie, że Polska jest jak ul. Taki co stoi na pasiece. Taki co jest czewono- biały lub biało-czerwony jak kto woli. Generalnie taki pół na pół w te kolory. Ma też wlotek, ramki, woskowe plastry na czerw i miód. Ma wentylację, powałkę i daszek i dennicę i wszystko jak trzeba. Może nie jest jakiś mega dobajerzony ul i nie stoi na super wydajnych pożytkach, ale starcza, a pszczółki robotnice noszą…

Wszystkie fotki w tym wpisie dzięki uprzejmości Anny Teski i Pasieki Nadwiślańskiej.

Wszystkie fotki w tym wpisie dzięki uprzejmości Anny Teski i Pasieki Nadwiślańskiej.

   No właśnie co by było gdyby tak było i polska była by rodziną pszczelą w ulu? Czy wytrzymała by choćby do końca sezonu, bo o zimowli to już nawet nie wspominam? Moim zdaniem nie :). Dla czego nie?  Ul rządzi się zadami zgodnymi z demokracją. Jest matka o nią jak o głowę państwa się dba. Karmi pielęgnuje i ona odwdzięcza się składając jajka tj. wydając na świat nowych obywateli ula. A w zasadzie w większości obywatelki. Ciężko kazać Ewie Kopacz rodzić dzieci za inne polki ledwo na jedno było ją stać, ale to nie o to chodzi. W ulu rządzą pszczoły robotnice, które decydują nawet o losie matki. Kiedy zaś robotnica czuje, że jest chora i może zagrozić rodzinie zarażając inne pszczoły wtedy wylatuje z ula i umiera poza nim. W Polsce robotnice czyli zwykłe społeczeństwo są dojone przez elity. I tu paradoks trutnie czyli nic nie robiące samce są jako materiał genetyczny w ulu, ale kiedy sezon się kończy i nastają trudne czasy trutnie są wywalane z ula lub zabijane i wywalane z ula. U nas nie dość, że trutnie rządzą to jeszcze podczas kryzysu tylko one mają podwyższane pensje i opływają w luksusy podczas kiedy reszcie społeczności. Każe się oszczędzać. Czujecie, że coś tu jest nie tak ? Niby mamy pszczołę matkę tj. Ewę Kopacz, niby ona do rządzenia wybrała masę koleżanek więc niby pszczółki nami rządzą, ale tak naprawdę to rządzą nami trutnie. Czy to w spódnicy czy w spodniach truteń to stan umysłu nie zaś płeć. Przynajmniej w społeczeństwie u pszczół to u pszczół.

pszczola 2

   Skoro już ustaliliśmy, że w ulu rządzą nie wiadomo jakim cudem trutnie, które nic nie robią i powinny być pod koniec  sezonu (czyli kiedy nastają ciężkie czasy) wywalone z ula żeby nie było zbędnych gąb do wykarmienia. To teraz popatrzmy co tam w naszym ulu dalej bzyczy, bzyka i pobzykuje. Kiedy inne pszczoły wbijają się do ula na tzw. rabunek zazwyczaj zdrowa rodzina wysyła strażniczki i te robią porządek z rabusiami. U nas w ulu rabuje kto chce i kiedy chce, a miejscowe trutnie cieszą się, że w innych ulach nas chwalą. Szerszeni co by nas zajechały niby nie ma ale nie wiedzieć czemu nasze pszczółki latają wkurwiać szerszenie z ogródka obok i do tego uparcie twierdzą, że dzięki temu będziemy bezpieczni i będzie nam się żyło lepiej i że tak trzeba. A jak szerszenie się wkurwią na maksa i tu przylecą to strażacy z OSP z sąsiedniego miasta wpadną z braterską pomocą. NIE WPADNĄ a już na pewno nie z taką pomocą jaka by nam się marzyła.  Opozycja wobec trutni to… uwaga… takie same trutnie. Swój miód i pożytki rozdajemy i to bynajmniej pszczelarzowi, który o nas stara się dbać. A nasze robotnice jak w normalnej rodzinie pszczelej kiedy widzą, że w ulu choroba to roją się i lecą w inne miejsce. Pszczoły z chorego ula roją się non stop. Polacy też kupują bilety wszędzie byle dalej od kraju. I ja jako pszczelarz i Polak ich rozumiem mnie w tym kraju trzyma tylko moja choroba. Zwyczajnie jestem zbyt ciężko chory żeby uciekać. Więc jako jedna z chorych pszczół zostanę w tym chorym ulu i popatrzę aż w końcu przyjedzie inspekcja weterynaryjna i każe to wszystko w cholerę spalić żeby zaraza nie poszła dalej w świat.

Walka z uzależnieniami po polsku na modłę zachodnią- czyli wzorce z dupy.

    Ostatnio czytam sobie na Onecie, że w Krakowie uchwalono 19 mln na działania związane z profilaktyką i zwalczaniem nałogów. Działania te mają być adresowane w dużej mierze do dzieci i młodzieży w różnym wieku.

Roczny koszt utrzymania i funkcjonowania domów kultury to około 20 mln, czyli 1 mln więcej niby nie wiele, ale szkodzi i kłuje to naszych rajców i prezydenta w oczy i wali po kieszeni.

Koszt budowy stadionu Wisły (niby miejskiego) 600mln, a to nie koniec bo tu 100 na daszki tam 200na coś i ostatnio hit remont całej trybuny (nowo wybudowanej, bo niby na euro 2012).

Do tego dosypano kasy (i to nie mało) na drugi stadion, Cracovii.

No i kolejny hit. Tyle się gada o zieleni, parkach itd. i opowieści są, że powstają (niby) jak grzyby po deszczu tymczasem liczba nasadzeń jest dużo mniejsza niż liczba wyciętych drzew. Już nie mówiąc o tym, że nasadzenia zastępcze robi się bez pomysłu i gdzieś na obrzeżach miasta.

Czemu ja to piszę? Jaki to ma związek z profilaktyką uzależnień i nałogów i wszelkimi programami związanymi z przeciwdziałaniem, zapobieganiem, a najczęściej już leczeniem tych zjawisk?

Zadziwiające jak ludzie nie widzą takiej prostej korelacji, że jak masz gdzie wyjść na świeże powietrze, masz gdzie pójść na zajęcia dodatkowe za niewielkie pieniądze lub nawet za darmo, jak jest pewność i ciągłość tych zajęć, to nie masz po co szukać oderwania od nudy i rutyny we wszelkich używkach.

To czego dziecko i młody człowiek uczy się na dobrze przygotowanych zajęciach, które zajmują tzw. czas wolny. Robi to a mógłby wtedy pić, brać itd.

To czego dziecko i młody człowiek uczy się na dobrze przygotowanych zajęciach, które zajmują tzw. czas wolny. Robi to a mógłby wtedy pić, brać itd.

Kiedyś jedna z małych Brytyjek spytana przez dziennikarkę BBC czemu wy, młodzi pijecie? Odpowiedziała „A co mamy robić?!”. Najgorsze, że miała rację. W Wielkiej Brytanii model dostępu do dóbr kultury i wszelkich zajęć dodatkowych jest modelem prywatnym, który nie gwarantuje ciągłości oraz powszechności. Co przez to rozumieć; ubogość zajęć, ich słabe przygotowanie, wreszcie modułowość (5tyg farbki, 1 tydz. ping pong, 4 dni flet lub wyjście raz jeden na rok do muzeum, zoo, czy gdzieś tam). Tak jeszcze nikt nie nauczył się niczego i nie rozwinął w żaden sposób. Na koniec warto powiedzieć, że nie każdego stać na wykupienie jakiś lepszych zajęć. Podobnie do Anglii ma się rzecz w całej Europie Zachodniej, gdzie o ile muzea czy dobra kultury są dotowane przez państwo to szeroko pojęta oferta spędzania czasu wolnego przez dzieci i młodzież już nie, lub jest na żenującym poziomie. Bilard, piłkarzyki, rzutki i automat z colą i batonami- ten ostatni płatny.  Stąd patologie takie jak picie, narkomania, przemoc itd. stąd tak duże nakłady na walkę i leczenie uzależnień i agresji. Warto zaznaczyć, że tę lukę, którą zostawiło na zachodzie (wyjątek Skandynawia) państwo chętnie wypełniają die tylko alkoshopy i dilerzy, to też pożywka dla wszelkiej maści sekt i innych psycholi w tym muzułmańskich ekstremistów. Oni mówią: „Nikt o ciebie nie dba. Choć do nas masz za darmo sport, sztukę, rozwój w tym duchowy…” A wystarczyłoby umieć dobrze zorganizować czas wolny młodym. Pomóc im rozwijać ich zainteresowania. Zamiast budować stadiony, gdzie dilują kibole i które są nierentowne oraz które otwiera się 2 razy w miesiącu na mecz.  Bilet przeciętnie kosztuje 50-100zł. Za taki trzeba wyrzucić z własnej kieszeni więc też nie każdego stać, żeby w ten sposób „uczyć się tolerancji i kultury przez sport”:). My w Polsce chcemy za wszelką cenę wcielać wzorce zachodnie. Problem w tym, że tylko te, które gwarantują naszym elitom nieskrępowane możliwości otępiania społeczeństwa i upadlania go tworząc coraz to większe dysproporcje. Jeszcze nie widziałem, żeby ktoś na modłę zachodnią był w awangardzie walki z korupcją np. poprzez transparentność umów, oświadczeń majątkowych lub wprowadzania tzw. dobrych praktyk czy poprawy prawa. Za to wprowadza się politykę imprez i mydlenia oczu pierdołami oraz ochłapów z pańskiego stołu.

Nie wszystko co za komuny było złe np; spółdzielczość była ok, bary mleczne były ok, domy kultury były ok i działające przy nich kina i teatry, też. Potępianie wszystkiego w czambuł i odgradzanie się płotami szlabanami niczym w RPA do nikąd nie prowadzi. Chciałbym dożyć czasu kiedy nie trzeba wydawać 19 baniek na walkę i leczenie z uzależnień, a dzieci i młodzież w tym te z najbiedniejszych rodzin, chodzą do domów kultury i rozwijają się na nowych mądrych obywateli. Niestety nie urodziłem się żółwiem z Galapagos i może być z tym problem…

ps. Ten tekst też miał być o pszczołach:) Znowu nie wyszło. W każdym razie czekam z niecierpliwością wiosny i nowego sezonu mając ogromną nadzieję, że coś przeżyje z tych moich pszczółek i nie będę zaczynał od zera.

a4_Olek_Pszczoly_17sierpien2014_