Archiwa tagu: godność

Nekrocelebryta czyli śmierć w tv.

Ostatnio miałem przyjemność poznać ks. Jana Kaczkowskiego. Dla tych co nie kojarzą- to nasz polski dyżurny „nekrocelebryta” jak sam o sobie mówi. Bycie nekrocelebrytą jest fajne i nie. DSC_0496

Może najpierw zacznę od tego „nie”. Nie- dla tego, że po pierwsze zazwyczaj chujowo się czujesz. Masz masę różnych dolegliwości, które wkurwiają, upadlają i sprawiają, że wyglądasz często niewyjściowo. Krótko mówiąc po woli lub całkiem szybko umierasz. Zwykle przed czasem, a śmierć nie jest ani przyjemna ani piękna. Mało komu udaje się pięknie umrzeć. A teraz dla czego fajnie być nekrocelebrytą; pokazują cię w tv i masz z tego tytułu fejm i kasę. Często owa kasa leci na twoje pixy i wszelkie zabiegi leczniczo-rehabilitacyjne. Czasem da się uciec chorobie, na zawsze lub na jakiś dłuższy czy krótszy czas ją wykiwać. Do tego choroba zmienia bardzo często ludzie, którzy byli nekrocelebrytami są wrażliwsi zakładają fundacje itd., patrz Jerzy Shtur, Kapsyda Kobro. Życie z chorobą jest zupełnie inne, życie ze świadomością końca jest zupełnie abstrakcyjne, a życie po chorobie już nigdy nie jest takie samo. Człowiek, który otarł się o śmierć wstaje co dzień i cieszy się, że jest ok i jednocześnie boi troszkę czy to co go żarło i niszczyło nie wróci. Docenia się każdy dzień, każdą chwilę. Ma się większą empatię i chęć pomagania i ulepszania i naprawiania świata.

Wróćmy do księdza Jana fajny chłop. Jak nie ksiądz. Nie wiem czy zawsze taki był, czy to choroba w nim wyostrzyła pewne cechy i postawy. Nie miej jednak rozmawia się z nim jak… z kimś kto cię rozumie. Z kimś kto przeszedł przez piekło i nic go nie dziwi, więc potrafi ci jasno i dokładnie powiedzieć i doradzić co i jak. Robi to w sposób przystępny, językiem prostym bez zbędnego patosu i puszenia się, jak równy z równym. Masz i nie masz wrażenia, że rozmawiasz z księdzem. Ks. Jan jest charyzmatyczny i jednocześnie otwarty przyjazny oraz jakby bardziej uduchowiony, bo raz, że ksiądz dwa, że już jakby częściowo przez doświadczenie choroby, bliżej boga i trochę transcendetny między tu a tam.

Olkowi Odwagi! Z Błogosławieństwem.

Olkowi Odwagi!
Z Błogosławieństwem.

Ja dostałem od ks. Jana jeszcze kilka cennych uwag, które jednak zachowam na razie dla siebie i wcielę je w życie jak przyjdzie pora. Dostałem też książkę z dedykacją. Książkę warto nabyć i przeczytać. Jest krótka i wiele wnosi nawet dla takiego ateusza jak ja.

Ps. Gdyby polska służba zdrowia działała jak należy. I była finansowana jak należy, zamiast być patologiczna i chronicznie na debecie, jak każda dziedzina życia publicznego w tym kraju i wszystko czego dotknie się rząd, każdy polski rząd. Nie było by nekrocelebrytów…